Tu gdzie prowadzi ciekawość...

W tym wpisie weźmiemy pod lupę nawyki lub środki, które mogą w jakimś stopniu zastąpić alkohol. Ważna sprawa – nie są to jego zamienniki! Nie chodzi nam o uzyskanie chociażby podobnego efektu co etanol zdrowymi środkami – jest to nie możliwe (chemicznie). Skupimy się dzisiaj na tym jak skutecznie w miejsce czasu poświęcanego na picie, wstawić czynność pomagającą nam w odwróceniu się od złego nawyku.

Jak już o nawykach mowa…
To właśnie nawyki kontrolują większość naszego życia i kradną nasz czas. Często w trakcie naszego cyklu dobowego to te złe nawyki przewyższają w proporcjach nad tymi dobrymi. Nadmierna ilość snu/niedobór snu, obżarstw, kompulsywne korzystanie z technologii (np.; Social media). Nie oceniam. Sam jestem ofiarą popadania w te gorsze nawyki i nie jestem w 1000% produktywny jak internetowi “CEO”. Wiec, jeśli ty nie chcesz być hiperproduktywny i robić trzech tysięcy rzeczy na raz –  nie musisz. Nie zmuszam, ale zachęcam. Złe nawyki kradną nasz czas i przez to nie mamy czasu na zaimplementowanie dobrych nawyków. Jeżeli siedzisz na telefonie godzinę “doomscroll’ując” przez Tiktoka czy Instagrama, ciężko będzie ci znaleźć czas na siłownie czy posprzątanie swojej domowej przestrzeni. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi normalne życie typu szkoła czy praca, które po kilku godzinach wymęczają człowieka i nie jesteś w stanie (a przynajmniej tak myślisz) zrobić czegokolwiek konstruktywnego.

kolwiek staram się tutaj uwzględnić informacje, które przyniwartość, każdemu kto jej tu poszukuje. Mam nadzieję, że udaje mi się to zrobić. Sekcje komentarzy jest dla ciebie i każdego kto to czyta. Proszę tylko o wyrozumiałość, szacunek i wyciągniecie pomocnej dłoni lub dłoni po pomoc – jeżeli jesteście na to gotowi!


Jak już powiedziałem – nie oceniam! Sam nie jestem ideałem. W kwestii nowych nawyków możesz zrobić kilka rzeczy. Zadbaj o sen. Bez snu daleko nie zajedziesz, a zabierze ci on 1/3 twojej egzystencji. Warto się nad nim zastanowić i polepszyć jego jakość. Możesz np.: pójść spać wcześniej, aby mieć odpowiedni czas snu (mn.: 7-9 godzin). Zadbaj o miejsce, w którym i na którym śpisz. Wywietrz pokój przed pójściem spać, a otwarte okno dodatkowo nieco zmniejszy temperaturę co wpłynie pozytywnie na twój sen. Zmień prześcieradło na czyste, aby nie spać we własnym pocie. Zadbaj o higienę przed snem i w ogóle – w trakcie całego dnia. Na dobrą sprawę cały dzień ma wpływ na nasz sen!
Tyle gadania, a to tylko sen. Wbrew pozorom samo skupienie się na śnie, jego długości jak i jakości zajmuje trochę czasu. Trzeba się przy tym trochę nabiegać.

A propos biegania…
Bieganie jest świetnych sposobem na zastąpienie złych nawyków, ale nie tylko ono. Ruch w jakiejkolwiek formie zrobi przysłowiową “robotę”. Zamiast biegania można pójść na spacer, na rower czy też na siłownie i wykonać trening siłowy. Możesz także poszukać grup tematycznych (np.: sekcja wspinaczkowa, sekcja sztuk walki) To tylko przykłady aktywności fizycznych, którymi człowiek może zająć swój czas, ciało i umysł, a przy okazji zrobić coś prozdrowotnie. Nauka niejednokrotnie przekonywała, iż ruch ma znakomity wpływ na ciało i umysł i ogólnie rzecz biorąc wspomaga jakość życia.

Od reakcji biochemicznych w naszym organizmie po lepszą kondycje fizyczną po satysfakcje z ciężko wykonanej pracy. Wszelkiego typu aktywności fizyczne same w sobie zajmują sporą część dnia i najlepiej dostosować je do swoich możliwości i potrzeb. Jeżeli na co dzień pracujesz fizycznie, cztery ciężkie treningi na siłowni w tygodniu mogą nie być najlepszym pomysłem. (Chyba że masz siły, czas i chęci – w takim wypadku szacunek!) Ważne, żeby stopniować i dawkować daną aktywność tak aby się nie przejechać i nie zrezygnować, gdyż możesz zniechęcić się do kontynuowania aktywności. To w konsekwencji może prowadzić do powrotu do złych nawyków, do których bez apelacyjnie zalicza się picie alkoholu.


Jednak nie takie “bez” …
W naszej kulturze bardzo dobrze (o zgrozo) zadomowiły się napoje bezalkoholowe. Problem jednak w tym, że miano takiego trunku może wejść posiadanie (jakkolwiek to nie brzmi) napój BEZ alkoholu… nie do końca. Mamy przecież piwa bez alkoholowe, które szczycą się jako idealna alternatywa dla osób niepijących. Problem w tym, że nie pozwala na to proces produkcji piwa – śpieszę z wyjaśnieniem. W procesie ważenia piwa bezalkoholowego (które nie różni się zbytnio od ważenia zwykłego piwa) dochodzi do fermentacji, a drożdże [jeden ze składników] zamieniają cukier w alkohol (reakcja chemiczna).
Oczywiście ten proces jest przerywany na wczesnym etapie, aby zapobiec wytworzeniu znacznej ilości alkoholu. Nie jest to jednak proces w 100 procentach skuteczny, albowiem piwo musi dojść do etapu, w którym można je nazwać piwem i dopiero potem można zatrzymać fermentacje. Koniec końców na półki sklepowe trafia napój tzw.: “0,0%” gdzie w rzeczywistości objętość alkoholu wynosi średnio 0.5% (w skrajnych przypadkach nawet 1,5%).


Ponadto obecność alkoholu oznacza występowanie jego posmaku co z kolei jest ostatnią rzeczą potrzebą osobie, która ma problem z alkoholem lub nie chce go spożywać. Na dodatek, skoro alkohol tam jest to znaczy, że trafia do organizmu, a skoro trafia do organizmu to dalej doprowadza do jego wyniszczenia. Oczywiście piwo “0,0%” nie umywa się do czystej wódki z objętością na poziomie 40 procent, aczkolwiek może to [piwo] doprowadzić do nawrotu w stary nawyk czego (zakładając, że to czytasz) nie chcemy. Dlatego słowo “niepijących” zapisane wcześniej podkreśliłem. Tak naprawdę pijąc alternatywę sięgasz po zamiennik, który podlewa dawno zasiane “ziarno” lub co gorsza zasiewa je i może doprowadzić do wejścia i narastania nawyku. Mam nadzieje, że to nadało tobie trochę światła i oczywiście zachęcam do własnego researchu w tej sprawie. Jak dla mnie na ten moment “0,0%” – to mit!

Pytanie jednak…
, kto będzie chciał wziąć cię “na poważnie”. Żyjemy pod tym względem w okrutnych czasach, gdyż fakt, że nie chcesz pić/napić się i edukujesz się w tym i tworzysz z tego problem (słusznie, bo jest to problem) może negatywnie odbić się na twoich relacjach – z osobami, które piją. Oczywiście, jeżeli masz bardzo duży problem z alkoholem i przekłada się to bezpośrednio na twoje otoczenie, to pijące otoczenie cię zrozumie… i oceni. W zasadzie tak samo oceni cię to samo otoczenie, jeżeli pomimo prowadzenia kolokwialnie “normalnego” życia, postanowisz rzucić lub odejść od alkoholu.
Osobiście mogę powiedzieć, że jest to bardzo dobra decyzja i pewnie przez to szalenie trudna. Sam nie okrzyknąłem (i nie zamierzam) że jestem nie pijący szczególnie wśród moich rówieśników i szczególnie tych, którzy znają mnie od tej strony i nazywają “alkoholikiem”. Pewnie przez wzgląd na reakcje tych właśnie ludzi na to, że inny znajomy z grupy powiedział to głośniej.


Czy wstydzę się tego? – Nie. Czy chce się wyżalić? – nie o to chodzi. Próbuje pokazać, jak to wygląda i przestrzegam przed tym, że ludzie, dla których jesteś “jak brat” zaraz mogą zmienić zdanie, gdy ciebie nie będzie przy stole, żeby to usłyszeć. Jeśli cię to nie interesuje i twierdzisz, że sobie z tym poradzisz – dobrze. Jeżeli natomiast boisz się tej reakcji i tego jak ktoś cię będzie postrzegał. Ktoś z kimś często spędziłeś wiele godzin na dyskusje prowadzone przez lata libacji może być to trudniejsze.

Wierze, że są wokół ciebie ludzie, którzy pozytywnie zaskoczą się tą informacją, jeżeli się nią podzielisz. Będą cię wspierać i pchać do przodu w walce z problemem/nałogiem. Nawet jeśli teraz nie znasz takiej osoby, to na pewno poznasz nie jedną, a fakt, że ktoś cię nie zna da perspektywę na sytuacje a nie twoją osobę i odstroi od oceny. Może będzie to jakiś spacerowicz w parku, ktoś to cię będzie asekurował na siłowni (jeśli zdecydujesz się na nią pójść), lub ktoś lekcji sztuk walk, jeśli będziesz chciał zostać tym mistrzem Kung Fu (nawiązanie do poprzedniego postu).
Są to rzeczy dość oczywiste dla niektórych. Acz

Tags:

No responses yet

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *