Jak rozpoznać, że mam problem z alkoholem (lub innymi substancjami)?
W zasadzie na całym świecie największy problem względem używek ma się do alkoholu. Jest to jedyna używka (obok papierosów), która wzbudza wątpliwości w ludziach na wieść o odstawieniu. Pomimo swojej śmiercionośności nie-picie jest często uznawane za problem. Jeśli to czytasz to prawdopodobnie znasz ten temat, jak ludzie są wręcz pod wrażeniem zdecydowania się na tak “drastyczny” krok – co więc chcesz taki krok podjąć lub z czystej ciekawości chcesz sprawdzić, czy masz faktyczny problem.
Podstawowa kwestia…
Jakie jest twoje podejście do danej substancji – dla ułatwienia opiszemy alkohol. Jakie są twoje odczucia przed w trakcie i po zażyciu. Czy odczuwasz ekscytacje, wstręt, ciekawość? Będąc wstanie opisać swoje emocje i odczucia będzie ci łatwiej znaleźć swoje położenie.
Z jednej strony słysząc “weekend” nie możesz się doczekać stanu w jaki się wprowadzisz po piątkowych obowiązkach, z drugiej jednak sama myśl o smaku substancji, twoim stanie po, czy po prostu sam fakt, że “musisz” to zrobić doprowadza cię do odruchu wymiotnego. Nie chodzi o to, aby przeczytać definicje wstrętu – chodzi o to, aby nazwać emocje, którą czujesz w związku z tym [alkohol] i zastanowić się skąd się bierze. Jest jedna rzecz, która może w tym pomóc.
Pytanka kontrolne…
Dla rozjaśnienia sytuacji możesz zadać sobie kilka podstawowych pytań.
UWAGA! Są to pytania wymyślone przeze mnie. Nie są podstawą do diagnozy klinicznej/psychologicznej. Wnioski wyciągnięte z wpisu i zawartych w nim pytań są czysto informacyjne, a w celu uzyskania rzetelnej diagnozy, należy udać się do specjalisty od uzależnień (o ile zdecydujesz się do niego wybrać).
1. Jakie masz odczucia na temat danej substancji/czynności, na temat jej szkodliwości?
2. Co czujesz przed zażyciem, wykonaniem czynności?
3. Jak czujesz się po zażyciu, wykonaniu czynności?
4. Czy doskwiera ci nieustająca chęć zażycia, wykonania czynności?
5. Czy potrafisz przestać oraz na jak długo?
Przeanalizujmy pytania.
1. Co przychodzi ci na myśl, gdy padnie hasło np.: alkohol. Czy doskwiera cię nie odparta chęć upojenia się do nieprzytomności, pomysł na okazjonalne wypicie, czy wstręt i mechanizm obronny. Czy uważasz, że jest to niewinny środek pomagający w zrelaksowaniu się, czy może jednak uważasz, że zatruwa twoje otoczenie, niszczy organizm, relacje i sposób bycia.
2. Jakie masz odczucia w trakcie. Czy podczas picia przeżywasz automatyczną satysfakcję i radość z każdego kieliszka, czy może jednak ściska cię od środka od posmaku.
3. Wiadomo, jeśli się upijesz to następnego/tego samego dnia możesz mieć zawroty głowy, nudności i potocznie zwanego “kaca”. Chodzi mi jednak o to jak się z tym czujesz. Czy doskwiera ci poczucie winy i nie chodzi o “moralniaka”, czy może wstajesz i oznajmiasz z radością “ale się na*****em”.
Czy pojawia się chęć powtarzania takich sytuacji częściej. Oczywiście – tego samego dnia, gdy substancja (w tym przypadku alkohol) nadal krąży po naszym krwioobiegu, kolejny kieliszek jest ostatnią rzeczą o jakiej pomyślisz (chociaż nie zawsze), aczkolwiek po pewnym czasie może pojawić się spontaniczna ochota lub pomysł na kolejny “wypad”.
4. A propos spontanicznej ochoty. Czy doskwiera ci ochota na “jedno” piwo w trakcie normalnego funkcjonowania. Zakładając, że siedzisz w biurze lub stoisz w korku i przychodzi ci do głowy pomysł, żeby tak totalnie losowo “zażyć”. Oczywiście – każdemu zdarza się pomyśleć, lecz pytanie jak daleko te myśli wybiegają.
5. Czy potrafisz powiedzieć sobie “nie”? Pewne sytuacje skłaniają nas do podejmowania pewnych decyzji. Czasem przerwa pomiędzy jedną imprezą a drugą jest dość długa, a czasem efekty ostatniej imprezy sprawiają, że dystansujemy się od substancji.
Jak długo trwa taka przerwa w twoim przypadku? Czym jest spowodowana? Czy w czasie przerwy masz chęć powrotu lub po prostu “głód”? Jak go zwalczać? Czy jesteś w stanie go zwalczyć? W sytuacjach, w których mamy do czynienia z innymi ludźmi, my możemy mieć średnią kontrole nad samymi sobą. Nasz decyzje mogą być oparte o czyjąś opinie, niekoniecznie o nasze zdanie i pragnienia. Jak sobie z tym radzisz? Czy poddajesz się oporowi znajomych, którzy sami piją, czy stawiasz na swoim? Czy może nie masz żadnego oporu, a twoi znajomi próbują ci zakomunikować, że zachodzi to za daleko.
Jak długo ta myśl za tobą chodzi? Czy w końcu sięgasz po to rozwiązanie i jak daleko się posuwasz, jeśli już do tego dojdzie? Jeden kieliszek? Jedno piwo? Czy może pół litra? A jak już dojdzie do takiej sytuacji, to czy jesteś w stanie ją zatrzymać? Czy chcesz ją zatrzymać? Jak często się to zdarza? Czy chcesz, aby się zdarzała?
Konkluzja…
Nie ma tu złych czy dobrych odpowiedzi – są twoje odpowiedzi. Mówiąc szczerze, dużo ci te pytania nie pomogą, jeśli nie odpowiesz na nie szczerze. Tak naprawdę jedyną okłamaną osobą będziesz ty. Wszyscy mogą widzieć w tym problem, ale jeżeli ty go nie widzisz – dużo nie zdziałasz. Te pytania mają nie są diagnozą, maj a zachęcić cię do refleksji, spojrzenia w głąb siebie. Jeżeli według ciebie nie masz problemu lub twoja sytuacja nie jest dla ciebie problemem – rozumiem. Natomiast jeśli coś w głębi duszy mówi ci, że coś może być na rzeczy, a to może być tego przyczyną, może warto zaufać samemu sobie i pójść o krok dalej.

No responses yet